Witamy na oficjalnej stronie Klubu Turystycznego S K K T - P T T K  G L O B T R O T E R S przy III LO im. Marii Dąbrowskiej w Płocku

Menu główne

Klub

Rajdy

Konkursy

Płock

Mazowsze

Polska

Oznaki turystyczne

Szlaki turystyczne

Warto odwiedzić

Inne

Statystyki

Odsłon : 850438
Szlakiem Czyngis Chana PDF Drukuj Email
Wtorek, 24 Marzec 2009 16:28

Niezmordowany jeździec, który w pojedynkę przemierzył w odwrotną stronę szlak ord Czyngis Chana, wyruszy z Chin do Londynu. Lecz tym razem w towarzystwie.47-letni Chińczyk Li Jing przejechał konno 9 tys. kilometrów z Wotkińska na Uralu do Pekinu. Dotarł tam 11 marca, choć chciał zdążyć... na olimpiadę w sierpniu ub. r. , ale trudy podróży opóźniły dotarcie do celu. A w grudniu śnieżyce i 40-stopniowe syberyjskie mrozy zmusiły go do zimowania i dopiero w marcu mógł ruszyć dalej.

- Od dzieciństwa kochałem konie i podziwiałem Czyngis Chana. To mi dało odwagę - wyjaśnia motywy swojej wyprawy. czytaj dalej
 
 - Ordy Czyngis Chana z Mongolii i Chin dotarły na Ruś i do Europy. Ja zrobiłem drogę odwrotną. A teraz chcę ruszyć w drugą stronę - mówi. Z Wotkińska jechał przez Ufę, Czelabińsk, Nowosybirsk, Krasnojarsk, Irkuck, Ułan Ude i Czitę, przez Harbin, do Pekinu.

Li Jing urodził się w Chinach, ale w 1990 roku wyjechał do Rosji, gdzie ożenił się i ma też dziecko. Na Uralu uczył chińskiego, przygotowując się do podróży, w którą ruszył w 2007 roku.

- Nie ma nic piękniejszego, niż być samemu z końmi we wspaniałym stepie syberyjskim. Poczucie samotności i spokoju jest tam nie do opisania - opowiada.

Cała podróż kosztowała go ponad 11 tys. euro. Pieniądze wydawał głównie na paszę i nowe konie, które kupował lub wymieniał. A że w stepach zdarzają się pasjonaci koni, zdarzało, się, że otrzymywał konia w... prezencie.

Zazwyczaj prowadził ze sobą wierzchowca na zmianę, obładowanego bagażami. Na północno-wschodniej granicy z Chinami czekała go niespodzianka - konie musiały przejść kwarantannę. Ale dostał nowego wierzchowca, o chińskim imieniu Lu'ai - Miłość podróży.

Za niecały miesiąc, 19 kwietnia, wyruszy w kierunku Londynu. Do udziału w wyprawie zaprosiła go Walijka Megan Lewis. Jednym z celów tej podróży starożytnym jedwabnym szlakiem z Chin przez pustynie, góry i stepy Chin i Azji Środkowej będzie zbiórka środków na cele charytatywne. Trasą najazdów Hunów i Mongołów wyprawa dotrze do wybrzeży Morza Kaspijskiego i Czarnego, by później poprowadzić przez lasy i pola Europy.

Lewis to była nauczycielka geografii, która zajęła się hodowlą kuców walijskich. Azja zawsze ją fascynowała. Ma konną zaprawę - startowała w rajdach na dystansie 80-160 km.

Z Pekinu do Londynu droga wyniesie wiele tysięcy mil. Lewis ma nadzieję, że będzie pierwszą kobietą, która pokona konno taką trasę. Natomiast Li zastanawia się, czy tym razem zdąży na następne igrzyska, rozgrywane w 2012 roku w Londynie.

W XIII wieku poczta mongolska zorganizowana przez Czyngis Chana, którego imperium w szczytowym momencie rozwoju terytorialnego rozciągało się od północnych Chin poprzez Azję Środkową po Ruś i Bliski Wschód, była w stanie dzięki częstym zmianom koni pokonywać do 600 km dziennie.

Zmieniony: Poniedziałek, 30 Marzec 2009 17:33